Od SaaS do zaufania: Jak budować markę w fintech | Marcin Tuszkiewicz, CEO Squaber | Euvic Talks
W świecie, w którym informacja dociera do nas w ułamku sekundy, największą wartością nie jest dostęp do danych, ale ich interpretacja. Marcin Tuszkiewicz, CEO Squaber, w rozmowie z Bartkiem Śliwą tłumaczy, jak nowoczesne technologie zmieniają model pracy inwestora i przedsiębiorcy.
W odcinku poruszamy:
- Ewolucja Fintechu: Jak przejść od skomplikowanych narzędzi dla profesjonalistów do intuicyjnego produktu dla kadry zarządzającej.
- Technologia w służbie czasu: Squaber jako filtr, który pozwala podjąć decyzję w 15 minut, zamiast spędzać godziny na analizie sprawozdań.
- AI i algorytmy: Analiza różnic między „modnym AI” a realnymi algorytmami, które od lat wspierają decyzje inwestycyjne.
- Zarządzanie przez obserwację: Jak doświadczenia innych liderów (Rafał Sonik, Wojciech Wolny) kształtują podejście do budowania dużej organizacji.
Bartek: Cześć, z tej strony Bartek Śliwa. Witam was w kolejnym odcinku podcastu Euvic Talks, w którym łączymy biznes z technologią. A dziś to, co biznes lubi najbardziej, czyli pieniądze, gdyż moim i waszym gościem będzie Marcin Tuszkiewicz. Przede wszystkim dla mnie twoją najważniejszą na dziś rolą jest to, że jesteś twórcą i prezesem Squabera, czyli aplikacji wspomagającej inwestowanie. Cześć Marcin.
Marcin: Cześć. Witam serdecznie. Witam was wszystkich. Tak, zgadzasz się. Jestem współzałożycielem, aktualnie prezesem spółki, która posiada Squabera jako aplikację, no z rzeczy, którą robimy. Natomiast tak, aplikacja dla inwestorów giełdowych, pomagająca szukać okazji, pomagająca szukać czy zrozumieć rynki lepiej, zwłaszcza w Polsce i Ameryce.
Bartek: No właśnie, Marcin, od pomysłu do produktu, skąd pomysł na Squabera?
Marcin: Wiesz co, myśmy na początku w 2012 roku założyli serwis investio i to był serwis dedykowany, tam była narzędziówka, różne narzędzia dla inwestorów tak niesprecyzowanych po prostu, od sasa do lasa, czyli i dla traderów i dla inwestorów długoterminowych, skanery, nie skanery, jakieś takie rzeczy. Natomiast zauważyliśmy, że jakby ta grupa nie będąc sprecyzowana no nie trafiamy aż tak dobrze, no bo nikt nie wiedział jak się tam odnaleźć, więc zrobiliśmy po prostu badanie takie rynku, której grupy społecznej jest najwięcej, która może nam zapłacić pieniądze. Bardzo prosty research. Wyszło nam na to, że osoby w średnim wieku na stanowiskach menadżerskich, którzy mają pieniądze, mogą inwestować i często chcą, no ale nie mają czasu, a że to była, to by była najbardziej wdzięczna grupa na te 10, 11 lat temu, jak zrobiliśmy ten research. Więc tak powstała aplikacja, czyli jej celem podstawowym i nadrzędnym była oszczędność czasu osób, które z niej korzystają, ale osób konkretnie inwestujących na giełdzie. Czyli nas nie interesowało edukowanie ludzi, żeby zaczęli inwestować, chociaż taką aktywność też robimy. Natomiast bardziej nas interesuje, żeby pomóc tym, którzy już coś chcą, robią i po prostu im brakuje czasu. Więc przede wszystkim research, nie? Czyli co jest faktycznie potrzebą, jaka jest potrzeba, jaki jest ból. No i staramy się to rozwiązać, rozwiązać to w taki sposób, żeby klienci byli zadowoleni.
Bartek: No właśnie, żeby klienci byli zadowoleni. Ja nie ukrywam, że od 2018 roku też jestem waszym zadowolonym klientem i chciałbym…
Marcin: Nie jesteś w średnim wieku. Ale to jest dobre dla ciebie, dlatego że od pandemii i chwilę przed pandemią średnia wieku użytkowników Squabera Premium obniżyła się o 10 lat z 40 plus do 30 plus i to jest tendencja w Polsce.
Bartek: Czyli już jestem targetem.
Marcin: No tak. Tak, stałeś się. Znaczy po prostu ten target szybko… To jest w ogóle ciekawe, bo zazwyczaj użytkownicy dojrzewają do jakichś produktów, a tutaj było tak, że ten to jakby te dojrzewanie jest dużo wcześniej, bo pandemia, bo kryptowaluty to wszystko spowodowało, że w Polsce ludzie zaczęli wcześniej inwestować wiekiem, więc jakby średnia się po prostu obniżyła w ten sposób.
Bartek: Do tego dojdziemy. Mam to na liście. Okej. Chciałem wrócić do kwestii tego. Finanse niestety jeszcze w Polsce kojarzą się z czymś trudnym, ciężkim, z czymś, co żeby wejść trzeba poświęcić masę czasu. No i pamiętam jak trafiam na Squabera, ciebie, który daje mi zniżkę na konferencji Invest Cuffs w Krakowie, przekonała mnie prostota użytkowania, ale zakładam, że stały za tym jakieś wyzwania, czyli interesuje mnie jakie wyzwania pojawiły się w waszej drodze biznesowej przy łączeniu danych rynkowych właśnie z tą taką prostotą funkcjonowania i użyteczności interfejsu aplikacji Squaber.
Marcin: Znaczy mieliśmy… to jest w ogóle coś niesamowitego, bo trafiliśmy na bardzo bardzo dobrego designera na samym początku, który zaprojektował Squabera na tej pierwszej fazie i udało mu się najważniejsze, znaczy wyselekcjonować najważniejsze informacje z naszą pomocą i dobrze je uplasować. Ten UX/UI to tutaj w pierwszej fazie Squabera był bardzo ważny. Ty trafiłeś do Squabera, kiedy już był w trakcie rozwoju do drugiej fazy, a dziś jesteśmy przed trzecią fazą. Tak zdradzając mniej więcej. Ale ta druga faza polegała na tym, że ja też akurat w takim momencie dołączyłem czy przejąłem jakby kontrolę i zarządzanie firmą w 100% jako prezes, żeby doprowadzić jakby do większej grupy odbiorców naszą aplikację. Więc zaczęliśmy dodawać pewne funkcjonalności, ale zawsze kierujemy się tym, co tak naprawdę nasz użytkownik potrzebuje, bo można dodać milion informacji, wskaźników, parametrów. My co chwilę otrzymujemy prośbę od użytkowników, żeby zrobić na przykład: czemu nie zrobicie API albo czemu nie zrobicie czegoś tam. Tylko dla naszego użytkownika API nie jest potrzebne, no bo on i tak nie będzie z tego korzystał. Nie jest potrzebna parametryzacja wskaźników. On chce otrzymać informacje o tym, żeby kupić czy sprzedać na bazie sprawdzonych parametrów, a nie rozkminiać, który parametr jest najlepszy i najbardziej istotny. Więc to co wydaje mi się, że zrobiliśmy dobrze to powstrzymaliśmy swoją ciągotę do tego, żeby robić rzeczy dla profesjonalistów, tylko skupiliśmy się na faktycznie naszym odbiorcy, który ma mało czasu i ma pieniądze i nie chce mu się szukać, zgłębiać, badać, analizować. On chce po prostu dostać.
Bartek: Okej. A co w tej ścieżce było kluczowym momentem skalowania? Co wtedy kliknęło?
Marcin: Tutaj pandemia nam dużo pomogła, natomiast ważne jest to, że już przed pandemią zaczęliśmy się mocniej rozwijać i tu jest ciekawe, bo jesteśmy produktem SASowym, który w 2018 roku opakowałem sobą, w sensie marką osobistą i prawdopodobnie to spowodowało wzrost o praktycznie 100% w ciągu tam dwóch lat, a później pandemia to jest razy cztery, tam w ciągu kolejnych kilkunastu, no nawet dwóch lat, to jest razy cztery. Natomiast generalnie ta marka osobista powoduje, że w świecie finansów zaufanie rośnie, a tutaj jednak mimo wszystko na tym się opieramy, czyli poza produktem SASowym, do którego użytkownicy w Polsce nie są tak mocno przyzwyczajeni. Teraz to już się zmieniło, ale wtedy jak myśmy zaczynali to była nowość. Dodałem jeszcze tą markę osobistą, wyjścia na konferencję, spotkania się z użytkownikami Squaber Invest Day chociażby, czy właśnie konferencje tak jak z tobą na Invest Cuffs. To to wszystko moim zdaniem zaprocentowało, ale to jest unikalna, tak jakby tutaj żyjemy w świecie finansów, gdzie to zaufanie do osoby, która coś do ciebie mówi musi być. Myślę, że każdy produkt ma gdzieś tam trochę swoje takie wytrychy, które powodują, że to nagle ten biznes przyspiesza. Natomiast też spotkaliśmy się z sufitem teraz, dlatego mówię, że jesteśmy przed taką trzecią fazą rozwoju Squabera, gdzie no musimy zredefiniować naszego użytkownika, dlatego że użytkowników takich jak ty jest sporo w Polsce jak na…
Bartek: Poczułem się wyjątkowy przez chwilę.
Marcin: Tak, no bo to tak jest, którym się chce, którzy mają pieniądze i pomimo braku czasu są zaangażowani do aktywnego inwestowania. Dużo większa grupa ludzi rozwinęła się w ślad za ETFami czyli takiego bardziej pasywnego inwestowania. No i tutaj szukamy przestrzeni, w której moglibyśmy się odnaleźć, czyli do osób, które mają pieniądze, nie mają czasu i nie chcą poświęcać tego czasu, ale chcą inwestować, nie?
Bartek: Do Squabera za chwilę wrócimy, ale wywołałeś ten czynnik marki osobistej i też pamiętam pandemiczne załamanie i ten pivot, który wykonaliście, w zasadzie ty wykonałeś i zacząłeś praktycznie codziennie robić live’y. Czyli rozumiem, że ta twoja codzienna obecność i te komentarze dotyczące rynku troszkę też studzenie nastrojów było tym, co było tą wodą na młyn. Tak?
Marcin: Największą wartością, którą dajemy użytkownikom, to oni nam mówią o tym, to jest spokój w podejmowaniu decyzji, czyli brak takiego szarpania się w prawo lewo, tylko po prostu uspokajania, tak jak wspomniałeś. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz, jakby chronimy przed scamem, no bo jeżeli ktoś do nas trafi, to nie ulegnie emocjom, żeby gdzieś stracić pieniądze w jakimś szemranym, czy to domu maklerskim, czy właśnie na szemranej inwestycji. A więc dajemy, jakkolwiek kuriozalnie to brzmi w świecie inwestowania, dajemy jakieś bezpieczeństwo. Nie dlatego, że nasze sygnały są 100%owo skuteczne czy nasze wskazówki są zawsze trafne, tylko dlatego, że jak ktoś z nami jest, to nie straci nigdy dużo. No bo nie ma takiej możliwości, dlatego że my prowadzimy te nasze inwestycje w taki sposób, żeby były, żeby ryzyko było skalkulowane. Więc jakby ta kombinacja tych dwóch rzeczy, to uspokojenie i bezpieczeństwo, to jest coś, co mi się udało też zbudować przez materiały wideo, które ty dostrzegłeś. No bo będąc praktycznie codziennie, teraz już jestem trochę rzadziej, bo naprawdę nie da się tego udźwignąć tak często, ale przez 2 lata prowadziłem codziennie materiały, plus jeszcze niedzielne materiały wideo, więc to praktycznie sześć dni w tygodniu, sobota to był jedyny dzień wolny. To to doprowadziło do sytuacji, w której ludzie też się mocno przyzwyczaili do tego, nie? I faktycznie słuchali tych materiałów, bo dużo się działo. Później było małe uspokojenie w 2023/4 roku, a natomiast teraz znowu się dużo dzieje dzięki Trumpowi. W każdym razie udało się tą pracę trochę bardziej uporządkować, podzielić i cały czas dostarczać tej informacji uspokojenia i komentarza do rynku, ale już przy trochę mniejszym nakładzie pracy.
Bartek: Okej. Wracając do Squabera. Jakie decyzje technologiczne okazały się trafione lub bolesne?
Marcin: O, to jest trudne pytanie, bo tych decyzji było kosmicznie dużo. Myślę, że bardzo, bardzo trafną decyzją było to, żeby zintegrować się z Trading View. A to było dość dawno temu, bo myśmy przez chyba pierwszy rok albo dwa mieli swoją bibliotekę, rozwijaliśmy swoją bibliotekę do wykresów, ale to było jak dość szybko zorientowaliśmy się, że to jest beczka bez dna, że tam po prostu można stracić wszystkie pieniądze, żeby zrobić to dobrze. I jako pierwsi w Polsce zintegrowaliśmy się z Trading View na takim poziomie, który… no nie ma drugiej takiej integracji nawet do dziś. Teraz domy maklerskie dociągają, część domów maklerskich robi taką integrację, a później było investing.com, więc byliśmy pionierem w tym zakresie, więc to na pewno była dobra decyzja. Błędne decyzje były prawdopodobnie podyktowane trochę uwarunkowaniami, dlatego, że niektóre rzeczy robiliśmy trochę poza systemem, czyli żeby przyspieszyć pracę wyciągnęliśmy pewne moduły na przykład liczące sygnały poza Squabera. Robiliśmy to na przykład w innych językach, na których moi założyciele czy ja, moi wspólnicy się znaliśmy, tak żeby nie obciążać zespołu IT, bo w pewnym momencie rozwoju było tak, że zależało nam na tym, żeby jakby koszt wyprodukowania kolejnej usługi był jak najniższy. Zresztą rozpoczęcie współpracy też z Grupą Euvic to był taki switch w naszym modelu działania, gdzie przez chyba trzy albo cztery lata zatrudnialiśmy swoich programistów. Później był okres przejściowy, gdzie przejmowałem ten element zarządczy i mieliśmy tylko jednego programistę, który działał inhouse’owo, natomiast resztę delegowaliśmy i to jest też moim zdaniem dobra decyzja, że delegowaliśmy te rzeczy do firm zewnętrznych, dlatego że mieliśmy elastyczność, a w naszym biznesie ta elastyczność była bardzo ważna. Dopiero myślę, że teraz czujemy znowu taką przestrzeń tego, żeby gdzieś tam budować te zespoły, ale nie czuję potrzeby, no bo z kolei współpracujemy. A natomiast technologicznie na pewno błędem i to ogromnym błędem, był rozwój funkcjonalności w ramach tej fazy drugiej, o której powiedziałem, bez dbania o UX/UI. W sensie przez to właśnie o czym powiedziałem, czyli chęć trochę minimalizacji kosztu produkcji, nazwijmy to nowej usługi w ramach Squabera, musieliśmy obcinać niektóre rzeczy, ale to był koszt, który uważam, że odbija się czkawką, ponieważ teraz potrzebujemy dużo więcej czasu i energii, żeby doprowadzić to do formy, która mnie by zadowoliła, czyli takiej, która będzie fajna dla użytkowników.
Bartek: Okej. Czym jest teraz Squaber, a czym stanie się w fazie trzeciej? Bo funkcjonalności macie sporo. Zakładam, że nie jesteście już startupem. Trochę edukujecie, trochę informujecie, trochę dostarczycie narzędzi. Więc jak się teraz klasyfikujecie i jak będziecie się klasyfikować w tym nowym etapie?
Marcin: Chciałbym, żeby Squaber stał się bardziej SASowy, jeszcze bardziej SASowy. W sensie tak jak mówię, ten produkt SAS opakowaliśmy mną, a teraz chciałbym… i jakby był bardzo duży nacisk na to, żeby rozwijać tą obecność wśród inwestorów i rozwijać te rzeczy, które są gdzieś tam potrzebne bez dbałości o ten produkt jako produkt, jeżeli chodzi o UX/UI i tego typu rzeczy. Więc tu jest teraz nacisk kładziony na to, żeby to było bardziej konkurencyjne. A bo uważam, że jedynym miejscem i jedyną szansą na to, żeby się zeskalować bardzo mocno jest wyjście na zagranicę, a tam potrzebujemy dociągnąć te rzeczy, które były zaniedbane przez ostatnie dwa, trzy lata. No może teraz trochę dalej. Więc czym się Squaber stanie? Stanie się przede wszystkim platformą dla jakby zejdziemy troszeczkę krok niżej, czyli staniemy się platformą dla osób, które dopiero chcą zacząć inwestować. Czyli jeżeli jeszcze nie masz kupionych akcji, ale gdzieś ci zaświeło, że warto by było, to Squaber powinien być miejscem, do którego trafisz i dowiesz się jak to zrobić dobrze, bezpiecznie i jak na tym nie stracić ponad to, co czasami trzeba zaryzykować, nie? Więc tu jakby chcemy zejść troszeczkę niżej, jeżeli chodzi o oświadczoną usługę, bo i tak poniekąd to robimy, tylko tak jak sam zauważyłeś, jest to takie trochę robimy edukacji, trochę robimy tego, a bym chciał po prostu to uporządkować i zrobić z tego bardziej produkt SASowy, tak żeby to było już, żebym nie musiał codziennie siadać i nagrywać, tylko żeby to były rzeczy ponadczasowe, które po prostu pomagają w tej ścieżce. No ale to nie jest jedyna rzecz, bo jakby dla obecnych klientów w ogóle najbardziej zabawną rzeczą jest to, że jakbyśmy zakopali Squabera przed 10 laty, nic z nim nie robili przez 10 lat i dzisiaj wypuścili na rynek, to wszyscy ludzie byliby happy, bo mógłbym napisać, że jest even driven by AI i wszystko inne, bo tak zaczynaliśmy. Tylko, że przez to jak wyglądał rynek 7/8 lat temu, musieliśmy dodać wszystko inne, bo tak zaczynaliśmy. Tylko, że przez to musieliśmy dodać indywidualne osoby, które coś mówią, tłumaczą. Bo ludzie nie wierzyli w automaty, a myśmy mieli fantastyczne sygnały z fantastycznymi statystykami, tylko znowu by trzeba było je zakopać na 10 lat. Więc to jest jakby trzecia rzecz, którą chcę zrobić, czyli wyciągnąć z powrotem nasze algorytmy i jakby wesprzeć ten SASowy produkt automatyzacją, którą mamy, tak? Tylko trzeba ją odkopać i pewnie z Python dwójki, na trójkę zaktualizować.
Bartek: No właśnie tutaj płynnie przejdziemy do tematu jak technologia zmieniła rynek od 2020 roku od czasu pandemii, bo wspomniałeś o tym, że dała wam kopa biznesowo, bo jednak ludzie zostali. Pamiętam te wahania. Pamiętam jak jeszcze rozmawiałem z moimi programistami, oni kupowali spółki lotnicze, bo wtedy były po takich dużych spadkach i szybko gdzieś tam odbijały. Jak ta technologia się od tego czasu zmieniła z waszej perspektywy, ale też z szerszej perspektywy, tak jak patrzysz na rynek już jako inwestor?
Marcin: Rynek jest szybszy i to jest wręcz zaskakująco jak szybszy dlatego, że od pandemii, gdzie pandemia trwała 6 tygodni, spadek jakby na giełdach trwał sześć tygodni. Nie było w historii nigdy czegoś takiego, a były jednodniowe spadki, jakieś flash crashe. Natomiast tak, żeby bessa trwała sześć tygodni, to nigdy nie było. I od tamtej pory wszystko jest szybsze. Szybsze są szczyty, szybsze są dołki, szybsze są cykle. Nie wiem czy tak pozostanie ten świat, ale moją teorią jest, że internet przyspieszył transformację informacji, przenoszenie informacji. Dziś żyjemy w takim świecie, gdzie ta informacja jest instant wszędzie praktycznie. Tak, nie ma ograniczenia co do przynoszenia informacji. Jeżeli ktoś wpuści ją w internet, to jest od razu. A rozwiązania technologiczne spowodowały, zwłaszcza teraz jeszcze AI, do tego, że przetwarzanie tej informacji jest jeszcze szybsze. Czyli tak jak mieliśmy przesył informacji, ale przetwarzanie było problemem, bo ktoś się musiał znać, ktoś to musiał przeczytać, przetłumaczyć i dopiero coś zrobić, tak teraz te bariery zniknęły, więc mamy znowu przyspieszenie już nie samego nośnika informacji, co przyswajania i wykorzystywania informacji. Więc idąc tym śladem, prawdopodobnie nie ma co liczyć na to, że będziemy żyli jak 30 lat temu, gdzie to tam sobie pomału coś się dzieje, tylko te informacje są szybsze, rynki są bardziej dynamiczne i to powoduje, że ten świat przez to, że tak to wygląda, musimy podejmować więcej decyzji szybciej i ludzie przestają mieć na to przestrzeń. Niestety ludzie są przeciążeni informacją, która do nich dociera i często zamiast podejmować szybciej decyzję się wycofują od podjęcia decyzji w ogóle, bo po prostu są przeciążeni. I to jest problem nie tylko inwestowania, ale całego świata. No patrząc na social media, ja na przykład nie śledzę żadnych social mediów. Nie da się tego robić. Mam tylko swoje kanały, które informacyjnie mnie jakby zasilają, bo wiem jak łatwo stracić pół godziny przeglądania Twittera. Na przykład, kiedy teoretycznie są to rzeczy, które powinienem wiedzieć, bo to są rzeczy z mojej branży. Natomiast nie, to trzeba mieć jakieś filtry. No i znowu jakby Squaber ma być dla naszych użytkowników znowu tym filtrem, tak żeby tych informacji było jak najmniej wbrew pozorom, tylko tych, które się liczą.
Bartek: No właśnie. I teraz zróbmy może taki mikrowątek edukacyjny. Daj przykład jak działa wasz alert versus klasyczne śledzenie spółki w ujęciu takim jak ludzie też widzą giełdę. No bo wspomniałem, że postrzegamy często finanse jako coś ciężkiego, a giełda to jest w ogóle kaliber jeszcze większy dla większości osób.
Marcin: Generalnie przede wszystkim śledząc informacje musisz je zrozumieć, przeanalizować, zrozumieć, podjąć decyzję w tym zakresie. I często komunikacja, która się dzieje jest napisana albo prawniczo, no bo to są komunikaty EBSP, czyli te które wychodzą ze spółek, to są prawnicze, albo komunikaty prasowe, które są mało konkretne, bo nikt nie chce brać odpowiedzialności za to, co się tam dzieje, tylko to są po prostu przekazywania informacji. Squaber kondensuje to wszystko do tego, żeby powiedzieć, czy kupić, czy sprzedać. 90, 80, 90% treści, którą my generujemy w formie pisanej, to są komunikaty, które dają tobie informacje, co my uważamy. Staramy się do takiego poziomu mniej więcej dążyć. Poza tym są materiały wideo, gdzie jest więcej tłumaczonych tych treści, tak żeby ten wątek taki trochę edukacyjny też przenieść nauki przez praktykę. Więc jak ja widzę na przykład zespół wysyła komentarz, w którym jak czytam ten komentarz nie widzę konkluzji czy ma wzrosnąć, czy spaść naszym zdaniem, no to ja jakby pierwsze pytanie mam do zespołu. Po co to wysłaliście? No bo jakby nasz użytkownik jak przeczyta taką wiadomość to stracił minutę na przykład. Nie no, bo nie po to ma squabera, żeby czytać newsy. My nie jesteśmy serwisem newsowym. My dostarczamy newsy w ramach EBSP, bo musi być, ale nie jesteśmy portalem informacyjnym, tylko jesteśmy portalem opiniotwórczym.
Bartek: Okej, czyli wasze alerty pozwalają na interpretację danych rynkowych i przedstawienie ich waszym klientom w sposób zjadliwy, krótki, zwięzły, żeby na ich podstawie można podjąć decyzję o zakupie bądź sprzedaży danego aktywa.
Marcin: Tak. Znaczy każdy powinien się kierować swoim rozumem, swoją strategią. Natomiast to co my robimy powinno ułatwić życie i podjąć tą decyzję szybciej, w mniejszym nakładzie energii i czasu.
Bartek: Okej. Jakie dane w takim razie analizuje Squaber i jak to wspiera te decyzje inwestora?
Marcin: My analizujemy dane finansowe i notowania spółek. Jeżeli chodzi o automatyczne działania, mamy algorytmy, które szukają okazji w oparciu o wolumen, o cenę, czyli te rzeczy, które są bezwzględne, ale także i o wskaźniki. Strategie mamy aktualnie trzy, które są w pełni automatyczne, natomiast dodatkowo jeszcze kilka, których czekają w obwodzie, żeby je też wdrożyć, ale też z których korzystam w ramach materiałów wideo czy w ramach sygnału, które wysyłamy ręcznie do naszych użytkowników. Natomiast też analizujemy dane finansowe w taki dość nietrywialny sposób, dlatego że nie dostarczamy danych surowych, bo zakładamy znowu, że nasi użytkownicy no nie mają czasu i ochoty, żeby analizować bilans, tylko wskazujemy rating spółki na podstawie właśnie parametrów trzech rodzajów analizy finansowej, czyli analizy porównawczej, analizy wskaźnikowej i dynamiki. Czyli patrzymy jak się zmieniało w czasie, jak się zmieniało w strukturze oraz jakie jest porównanie do innych firm podobnej kapitalizacji. To było nowym w Polsce kilka lat temu. Dalej widzę, że za bardzo nie ma takich ratingów finansowych stricte. Natomiast na świecie kilka takich firm ratingowych, nazwijmy to automatycznych, jest. No najbardziej znana to jest Seeking Alpha, gdzie mają swoje parametry. Natomiast, ale jest też taka spółeczka, taki serwis Wall Street z Australii chyba mi się wydaje, że oni są, gdzie też mają ratingi, macierze tego typu jak nasze. Natomiast no to jest element, który chciałbym najbardziej rozwinąć w najbliższym czasie, czyli też rozwinąć na inne rynki. I tutaj dać takie wsparcie na szerszym spektrum. Natomiast trzecią rzeczą, którą robimy, no to jest analiza i wysyłanie, znaczy jakby komentowanie informacji. No bo znowu staramy się ułatwiać ludziom życie, więc jak informacje przychodzą, to staramy się je zinterpretować dla naszych użytkowników. Nie wszystkie oczywiście, bo tego się nie da zrobić, ale te, które nas interesują, nas jako zespół Squabera czy jako naszych użytkowników. W każdym razie chciałbym doprowadzić do rozwiązania, które będzie w sposób zupełnie automatyczny raportowało sprawozdanie finansowe, ale nie tylko sprawozdanie finansowe, ale także komunikaty ze strony spółki jak wywiady, tego typu rzeczy. I znowu myśl nasza jest taka, że nie dajemy narzędzia użytkownikowi, żeby on promptował AI, co tam było powiedziane, tylko żeby dostał to, co jest najważniejsze za pomocą przez nas wygenerowanych jak najlepszych promptów, jak najlepszego machine learningu w tym zakresie. Więc to co chcemy zrobić to wykorzystać technologię, która dzisiaj się rozwija do tego, żeby znowu przyspieszyć i ułatwić życie naszym użytkownikom, bo znowu każdy z nas może wziąć sobie chata GPT i coś tam napisać, połączyć się. Pewnie są rozwiązania, które pozwolą to tam w kilka skończonych godzin zrobić, no ale naszym użytkownikom się tego nie chce i wolą za to zapłacić.
Bartek: No właśnie wywołałeś to ty, nie ja, czyli właśnie buzzword jakim jest AI. Jaką rolę odgrywa AI bądź będzie odgrywał w fazie trzeciej w Squaberze? Wspomniałeś, że mieliście już algorytmy tam 7 czy 10 lat temu gotowe. Czy to już też był AI, czy to były po prostu jakieś sparametryzowane algorytmy? No i AI ma to do siebie, że z definicji może się pomylić, to nie jest rozwiązanie niezawodne. Czy w tego typu branży, jaką są finanse, te błędy są okej, czy na nie pozwalamy? Jak sobie z tym radzicie i jak to widzisz i oczami współtwórcy Squabera, i oczami inwestora.
Marcin: Jeżeli chodzi o może zacznę od końca czyli od użytkownika takich rozwiązań to dla mnie rozwiązania czysto LLMowe są fajne do tego, żeby pogadać sobie z chatem. Natomiast w świecie stricte finansowym niestety pozostawiają zbyt dużo halucynacji. Te bardzo otwarte modele. Rozwiązaniem są modele, które działają tylko i wyłącznie na zamkniętej bazie danych. No to tutaj jest więcej zaufania do tego, że wyplują to co ma sens. I tutaj widzę przestrzeń, w której możemy coś dostarczyć fajnego, ale to już zostawię dla siebie. Natomiast dla siebie, dopóki tego nie zrobimy. Natomiast jeżeli chodzi o nasze rozwiązania, to myśmy korzystali na samym początku od algorytmów genetycznych, więc powiedziałbym, że sztuczna inteligencja na jakimś takim basicowym poziomie, troszeczkę inaczej organizowana. Natomiast rozwiązanie, z którego korzystamy do dziś, czyli strefy pobytu i podaży, no to one jakby same się uczą, same się dokształcają, nie na zasadzie LLMów, bo tam nie ma potrzeby takiego modelu, ale już teraz nie wiem jakiego dokładnie modelu, ale są to rozwiązania graniczące ze sztuczną inteligencją czy nawet je wykorzystujące. I to co nam przyświecało na samym początku to stworzenie algorytmu, który będzie optymalizował moment wysłania sygnału zgodnie z założeniami strategii. I do tego mieliśmy podejście, ale to było jeszcze zbyt wczesne stadium. Ani moce obliczeniowe, ani świadomość programistów możliwości nie była na tyle duża, żeby to zrobić z naszymi zasobami. No bo jakbym był Black Rockiem czy Morgan Stanleyem, to pewnie bym sobie poradził. Natomiast tutaj mieliśmy ograniczone zasoby, więc wtedy zrezygnowaliśmy z tego na poczet właśnie modeli genetycznych. No i teraz wracamy gdzieś do takich pomysłów wykorzystując już zarówno LLMy, jak i modele innego rodzaju. Co najważniejsze, bo właśnie my mówimy o sztucznej inteligencji cały czas myśląc właśnie o tych modelach, dużych modelach językowych, gdzie one no jakby siłą rzeczy mają swoje tam szanse i ograniczenia. No ale sztuczna inteligencja to jest szeroki zakres modeli, więc tam da się znaleźć dla świata finansów lepsze rozwiązania moim zdaniem. Ale trzeba mieć, odpowiadając na jedno z twoich pytań, tak, trzeba mieć dużą dozę nieufności do tego, zwłaszcza przy obliczeniach, bo modele potrafią się pomylić w bardzo prostych obliczeniach, jeżeli chodzi o matematykę. Myślę, że Excela jeszcze przez jakiś czas tak w 100% nie wyeliminujemy, czy jakiś prostych algorytmów. Natomiast nie zaufałbym do podjęcia decyzji za mnie, natomiast do tego, żeby mi dać research, żeby przeanalizować jakieś dane, wypluć jakieś wnioski.
Bartek: Czyli wspomagasz się też AI?
Marcin: I uważam, że to jest nieodzowna rzecz rozwoju. Jeżeli się nie będziemy wspierali AI na różnych poziomach, czy to jako pracownik, pracodawca, ktokolwiek, to to jest zabranie sobie możliwości szybszego przetwarzania informacji. Nie widzę sensu, żeby to robić. Oczywiście trzeba to robić rozsądnie, no ale młotek też jest narzędziem, nie? Albo sobie stukniemy w głowę, albo w palce, albo w gwoździa, więc to jest dokładnie to samo rozwiązanie.
Bartek: Okej. Zarówno w inwestowaniu, jak i w biznesie ważna jest psychologia. Niejednokrotnie właśnie na rynku te emocje są tym, co psuje nasze wyniki. Pytanie moje brzmi, czy widzisz tutaj zastosowanie AI, które pozwoli inwestorom bądź też przedsiębiorcom podejmować lepsze decyzje i trochę filtrować to, co nam nasze emocje podpowiadają.
Marcin: Ja myślę, że świadomy inwestor byłby w stanie coś takiego sobie zrobić. Tylko, że świadomy inwestor często ma mniejszy problem z tymi rzeczami niż ten, który jest niedoświadczony. Ja na przykład akurat z tego nie skorzystałem, ale wyobrażam sobie taki model, w którym osoba, która ma jakieś rozterki, pogada z czatem i dostanie feedback, co jest rozsądne, co jest nierozsądne. I w tym akurat LLM byłby moim zdaniem bardzo dobry. Zresztą te badania mówiące o tym, że duże modele językowe będące doradcami medycznymi czy tam konsultantami medycznymi mają wyższy poziom empatii odczuwalny od strony klienta niż lekarz. No bo one się nie męczą, pogadają z tobą, wytłumaczą i tutaj mogłoby to też zadziałać. Natomiast no ktoś musi być na tyle świadomy, żeby w odpowiednim momencie o tym pomyśleć, włączyć tego chata i coś zrobić. Czy całkowicie wydaje mi się, że te modele mogłyby czy jakby te rozwiązania mogłyby pomóc raczej w momencie zarządzania ryzykiem i zarządzania kapitałem, czyli nie jako poradzenie sobie z emocjami na zasadzie, że przetworzenia ich, bo tutaj psycholog czy chat w przyszłości mógłby pomóc, ale myślę, że pewna automatyzacja procesów z wykorzystaniem, nie wiem czy AI, czy jakiś prostych algorytmów, ale generalnie z wykorzystaniem procesów automatyzacji mogą bardzo dużo pomóc, dlatego że wyłączają możliwości handlu wtedy, kiedy się robi błędy albo ograniczają po prostu straty w górę określonym momencie, więc niwelują te najbardziej słabe, najsłabsze ogniwa w naszym procesie decyzyjnym. Ja tak robiłem od zawsze. Czyli jak miałem jakiś słaby proces, jakieś słabe ogniwo w swoim procesie decyzyjnym, albo zajmowało mi za dużo czasu, albo energii, to starałem się to automatyzować. Nigdy mi się nie udało zrobić automatu, który by za mnie handlował, ale zrobiłem sobie kilkanaście, które pomagało mi w różnych momentach, czy to prowadzić pozycję, czy zamykać, czy zarządzać ryzykiem, czy kapitałem. I uważam, że dzisiaj zrobienie takiego automatu jest pogadanie z chatem chwilę, chociażby, no niestety Trading View nie ma możliwości handlu za pomocą algorytmów, ale na pewno jakieś API, na pewno jakieś inne rozwiązania do brokerów by się dało zrobić tak, żeby to działało. Więc pod tym względem myślę, że tak, ale znowu to trafia do świadomego inwestora, a to o czym mówisz najbardziej dotyka tych nieświadomych i tu uważam, że po prostu doświadczenie. Po prostu trzeba poświęcić trochę czasu i energii na to, żeby zrozumieć z czym to się je. No to jest trochę jak z graniem w jakikolwiek sport. No nie da się grać od razu jak nie wiem teraz bym powiedział nie wiem Messi, Ronaldo czy Iga Świątek albo Iga Świątek właśnie czy nasz Robert Lewandowski. No trzeba trochę na tym boisku poświęcić czasu i tutaj jest tak samo. Nie da się. AI tego nie zastąpi.
Bartek: W takim razie co myślisz o pomyśle początkującego inwestora, który odpala sobie swoje konto premium w chat GTP i wpisuje: “Mam 5k, mama mi pożyczy jeszcze pięć. W jakie spółki to wrzuć?”
Marcin: Może trafi no akurat ten czat. Ja mam dość dużą dozę nieufności, dlatego że chat, jakikolwiek chat będzie niestety podpowiadał podobne rzeczy wszystkim. No bo jak jak coś spowodowało, że że do tego doszedł, nie? Więc tam jakaś wariacja będzie tych rzeczy, ale mimo wszystko będzie podpowiadało wszystkim. To jest podobnie jak ostatnio się pojawiły pomysły, to chyba Zuckerberg mówi o tym, że marketing będzie zautomatyzowany przez AI. No jak wszyscy będą mieli tą samą strategię marketingową, to raczej nie będzie rewelacyjna. W sensie ostatecznie będzie brakowało tej przewagi. I w inwestowaniu jest jedna rzecz. Jeżeli słuchacie po to, żeby zacząć inwestować, to to jest taka rada. W inwestowaniu jest jakby jedna rzecz, która moim zdaniem się nie zmieni, bo kupujemy coś, co jest jakby z założenia nie rośnie tylko dlatego, że ma jakąś wartość, tylko kupujemy, ktoś od nas odkupi drożej, dlatego cena wzrosła. Więc w inwestowaniu chodzi o to, żeby dostrzegać to, co jeszcze inni nie dostrzegli. Więc AI to utrudnia. No bo łatwiejszy jest dostęp do informacji, łatwiejszy jest dostęp do przetwarzania informacji. Więc kiedyś zbudowanie przewagi było łatwiejsze niż dziś, ale ja na przykład na swojej przestrzeni lat dostrzegam cały czas bardzo dużą dysproporcję informacji po prostu dlatego, że chociażby pojechanie na walne zgromadzenie akcjonariuszy daje ogromną przewagę, bo zanim to dojdzie gdzieś do świata, to już mamy tą informację, a dwa nie wszystkie trafiają do świata, nie? No ale to już wymaga dużo większego znowu poświęcenia i uwagi i znowu korzystanie z takich serwisów jak Squaber daje niejako wgląd do takich informacji. No bo my poświęcamy ten czas może nie żeby jeździć po walnych zgromadzeniach, ale zdobywać jakoś te informacje, przetwarzać i dostarczać i wtedy te osoby nie muszą same tego robić.
Bartek: Okej. Czy inaczej mówiąc mamy więcej danych niż Chat GPT i to jest nasza przewaga. Marcin, zastanawiam się jaka jest przyszłość FinTechu. No, Squaber jest też swego rodzaju fintechem. Gdzie nas to doprowadzi w najbliższych trzech latach?
Marcin: Odniosę się do tego, co powiedziałeś. Jest też pewna tendencja do wzrostu liczby inwestorów pasywnych, którzy wchodzą w ETFy, pojawiają się jacyś robodoradcy. No właśnie ten AI też, o którym wspomnieliśmy. I też zastanawiam się, czy pojawi nam się na horyzoncie jakiś nowy profil inwestora, czy te aktualnie obecne profile jakoś będą ewoluować. Ja się zastanawiałem bardzo mocno dlatego, że fintech to jest coś szerzej niż tylko inwestowanie. Revolut, tak, najlepszy fintech w ostatnich latach, który mega się też inwestycyjny w sumie, ale zrobił się, bo na początku nie był. Oni poszli jakby tą ścieżką, że najpierw dawali rozwiązania bankowe i teraz dołączają inwestycyjne. XTB na przykład poszło w drugą stronę, nie? XTB trochę jak my w covidzie wystrzeliło i oni bardzo dobrze wykorzystali ten czas do tego, żeby swój model biznesowy rozwinąć i oni poszli w drugą stronę, czyli od tego inwestycyjnego do bankowego się zbliżają. Teraz na przykład karty płatnicze są i to jest chyba kierunek, który myślę, że w ciągu trzech lat będzie potęgowany. To znaczy integracja wszystkich elementów, które potrzebujesz jako użytkownik w jednym miejscu. Czyli takie super appy, jak to ma miejsce na rynku chińskim. I na przykład, tak to jest niebezpieczne w sensie jako, bo ja na przykład jako osoba, która gdzieś tam dba o pieniądze, powiedziałbym, że nierozsądnie jest trzymać wszystko w jednym miejscu. Nie tylko z powodów informacyjnych czy danych, tylko czysto finansowych. Każda instytucja finansowa może upaść. Nieważne jak jest duża. I tutaj bym może uważał, że to jest droga, która nie jest do końca dobra, jeżeli się źle z tego korzysta, ale jeżeli się korzysta dobrze, no to czemu nie mieć Revoluta, XTB i jeszcze jakiegoś banku, nie? I sobie z tego korzystać. Tylko chodzi mi o to, że tendencja firm będzie taka, żeby wszystko integrować i dawać w jednym miejscu, tak żebyś miał taki ekosystem, z którego nie musisz wychodzić. Jeżeli już musisz wyjść, a prawo polskie jest trudne pod tym względem, bo są jakby legislacje, które w taki sposób działają, że no musisz wyprowadzić tego użytkownika na zewnątrz, to to może spowodować, że stracisz klienta. No bo jak on już musi wyjść na zewnątrz, to już traci tą lojalkę z tobą, nie? To już już nie jest ten, to już wtedy mogę wejść do dowolnego brokera, dowolnej instytucji finansowej. Więc pierwsza rzecz to taka integracja, tak? Wszystko w jednym miejscu, tak żebym nie musiał korzystać z wielu narzędzi, tylko wszystko miał w jednym miejscu. Zresztą to też funkcjonuje w świecie oprogramowania, tak? To Microsoft swoje środowisko zamknięte, Google swoje, nie wiem, wszyscy do tego dążą, Apple swoje. Więc to jest pierwsza rzecz. Ale jeżeli chodzi o świat taki czysto finansowy, inwestycyjno-finansowy, to tutaj uważam, że będzie zachłyśnięcie się, będzie duży ból. I powrót do normalności oczywiście, która będzie inna niż dziś, nie? A przez zachłyśnięcie się rozumiem to, co jest dzisiaj i być może nie mam na myśli, w ogóle nie mam na myśli AI, tylko mam na myśli ETFy. Moja teza jest taka, że ETF wybuchnął w twarz wszystkim uczestnikom tego rynku. Nie wiem kiedy, nie wiem jak długo, bo to jest bardzo ciężkie do prognozowania. Naprawdę ciężko mi to powiedzieć, ale jedna rzecz powoduje, że czuję się bardzo dobrze z taką tezą. Inwestowanie z założenia jest przelewaniem z miejsca z jednego portfela do drugiego portfela. ETFy uczą, że wszyscy mogą zarabiać. Wystarczy, że kupisz, zapomnisz i zarobisz. Znaczy mówię ogólnie ETF, ja nie mówię o instrumencie sensu stricte, tylko takiej filozofii, nie takiego pasywnego inwestowania, że kupujesz co miesiąc sobie dolewasz i w sumie niczym się nie interesujesz, zawsze będzie wyżej. To przez te 100, 150 lat w historii Stanów Zjednoczonych fantastycznie działało. Teraz jest bardzo proste poprzez te ETFy i właśnie przez to, że to jest takie proste, to moim zdaniem dojdzie do tego, że to będzie tak i później tak, ale kiedy tego nie wiem. Więc tutaj myślę, że takie otrzeźwienie trochę przyjdzie, gdzie znowu będzie, ja to nazywam stockpickingiem, czyli bardziej skupianiem się na wyboru najlepszych firm, a nie szerokiego rynku giełdowego. Natomiast ciężko pod to zainwestować i coś zrobić. No po prostu póki rośnie to trzeba w tym uczestniczyć, tylko trzeba być ostrożnym, żeby z tym nie zostać, nie? Dlatego nie uważam, żeby dobrym pomysłem było to, żeby ślepo kupować i nic tam nie kontrolować. Pieniądze trzeba sprawdzać. To jest pańskie oko konia tuczy. To to przysłowie ma tym większe znaczenie w finansach, dlatego że tam faktycznie jak dbamy o te pieniądze, to one po prostu rosną.
Bartek: Super. Na zakończenie pomyślałem, że warto by też może dać takie dobre rady dla początkujących, skoro się już do tego odniosłeś, więc może zainspirujemy naszych widzów, słuchaczy. Giełdowy idol Marcina Tuszkiewicza.
Marcin: Giełdowy idol. Tak, to nie jest łatwe pytanie, no bo nie mam jednego idola. Mhm. Mam coś z Buffeta, bo lubię twarde aktywa, lubię rzeczy, które rozumiem, lubię rzeczy, które tworzą coś, z czego ludzie korzystają. Nie, nie lubię inwestować w coś tylko dlatego, że rośnie. Na przykład bitcoina nie rozumiem jakby idei, więc mogę sobie spekulować, ale żeby kupić, schować do portfela, nie czuję tego, nie? Więc więc mam coś z Buffeta pod tym względem. Natomiast mam też coś z takich traderów amerykańskich, którzy po prostu z dużą dźwignią zarabiali na rynku akcyjnym czy towarów. Trochę nawet z Livermora, jeżeli chodzi o takie podejście do spekulacji, bo czasami trzeba nie tyle, że all in, co po prostu bardzo mocno zastanowić się i pospekulować na dużych emocjach. Natomiast nie mam takiego idola, żebym powiedział, że to jest osoba, do której dążę, ja mam trochę swój świat. Ja łączę analizę finansową z techniczną, z makroekonomią, starając się odnaleźć w takim środku. Czyli spekulacja krótkoterminowa jest dla mnie taką formą, gdzie się realizuje, lubię to robić, ale jest bardzo angażująca i no nie mam na to czasu. Ani kiedyś robiłem tylko to i nie spełniło to moich marzeń, że tak powiem. Czułem się słabo z tym. Więc średni termin to jest coś, co mi najbardziej pasuje, bo znowu długi termin jest nudny. Tam się nic nie dzieje. Kupujesz i raz na kwartał sprawdzasz, czy raport finansowy jest jaki jest. A że ja żyję światem finansów, to jest moja pasja, to jest moja energia, to robię od 15 lat cały czas studia skończyłem w tym temacie i to jest mój świat, to ja tym żyję, cały czas coś robię, więc średni termin, operowanie tymi spółkami i nie znam osoby, która robi w taki sposób jak ja i nie mam takiego idola.
Bartek: Boję się zadawać dalsze pytania, bo prosiłem o krótką odpowiedź. Ale próbujemy. W takim razie może to będzie pytanie na które odpowiedź będzie naturalna dla ciebie. Książka, która zmieniła twoje podejście inwestycyjne?
Marcin: “W transie inwestowania”. Marka Douglasa. Krótka książka konkretna i psychologia.
Bartek: Polecam osobiście też. Najgłupsza inwestycja jaką zrobiłeś?
Marcin: To jest ciekawe pytanie. Myślę od razu o stratach, ale to niekoniecznie muszą być straty. Myślę, że najgłupszą transakcją, bym powiedział, którą zrobiłem to była to było sprzedaż XTB. Bo ja kupowałem XTB po 60, sprzedałem po tam 19,80 bodajże i później odkupowałem po 13 zł i najgłupszą transakcją, którą zrobiłem to była sprzedaż XTB po chyba 24 zł, nie pamiętam już teraz dokładnie.
Bartek: Znam twój ból.
Marcin: No bo wtedy już się zmieniało myślenie o XTB jako spółce dywidendowej, czego niewystarczająco szybko dostrzegłem. Dalej traktowałem to jako spółkę spekulacyjną.
Bartek: Co robisz, kiedy masz gorszy dzień na rynku?
Marcin: Jeszcze Kenty podobnie. Okej. Jeszcze raz.
Bartek: Co robisz, kiedy masz gorszy dzień na rynku?
Marcin: Wychodzę z domu. Kiedyś miałem takie przysłowie od znajomego, że jak masz stratę, to nalej sobie whisky i zapal cygaro albo coś. Ale przestałem pić alkohol, więc wychodzę.
Bartek: Okej. Marcinie, gdzie cię znaleźć w internecie?
Marcin: Wpisując Marcin Tuszkiewicz znajdę się bez problemów. Słabo na YouTubie, na Twitterze, na LinkedInie, ale przede wszystkim Squaberze.
Bartek: A właśnie, a twoja marka osobista, masz już takie sytuacje, że nie wiem w Lidlu czy w Biedronce między bułkami a kalafiorem pani mówi: “Panie Marcinie, zdjęcie z moim dzieckiem tam namaścić musisz”.
Marcin: Zdarza się. Co więcej, no na Zakyntos spotkałem kogoś, też mnie poznał klient. No w kilku miejscach na świecie mi się zdarzyło, że mnie poznali klienci w sensie, że rozmawiali ze mną w centrum handlowym. Zdarza się, powiem szczerze, nie jest to dość komfortowe w sensie takim, że nigdy nie myślałem, że będę rozpoznawalny na ulicy, a to naprawdę ryje beret, bo człowiek myśli o tym, jak się ubrać, żeby jak kogoś spotkasz, żeby wyglądać dobrze. Naprawdę trzeba ten dystans złapać, a do tego trzeba się pewnie przyzwyczaić. Natomiast nie czuję się w żaden sposób znany. To są raczej wyjątki. Mimo wszystko nasza branża nie jest aż taka szeroka.
Bartek: Miejmy nadzieję, że uda się tą misję edukacyjną rozbudowywać i że będzie…
Marcin: Mam konflikt interesu, bo właśnie nie chcę być celebrytą, a z drugiej strony zależy mi, żeby więcej ludzi inwestowało.
Bartek: Na koniec pytanie charakterystyczne dla naszego podcastu. Jedna rzecz, która w ostatnim czasie cię zainspirowała. Może to być przeżycie, może to być jakiś wyjazd, rozmowa z kimś, książka, film?
Marcin: Najbardziej chyba ostatnimi czasy spotkania z dużymi przedsiębiorcami zmieniają mindset, zmieniają podejście do tego, co jest ważne. Nie chodzi tylko o biznes, ale także o życie. Więc to w ostatnim półroczu, ponad półroczu bardzo dużo zmieniło w moim…
Bartek: Przykład, przykład.
Marcin: No z Rafałem Sonikiem to taki przykład życia wzięty. Zobaczyłem jak ten człowiek deleguje zadania w sposób taki, że ta druga osoba doskonale wie jak to zrobić i jakby nie czuje, że ktoś jej wydał rozkaz, tylko jest to uprzejme, miłe i chce to zrobić i ja bym jakby pokazało jak to zrobić, nie? To taka w moim życiu mi to bardzo dużo ułatwiło. Taki bardzo prosty przykład jakiegoś tam obcowania z drugą osobą. W sensie myśmy byli przy stoliku, ale to nie była rozmowa. On mi nic nie powiedział, ja po prostu obserwowałem jak się zachowuje, nie? Gdzieś tam z Wojtkiem Wolnym też z z grupy Euvic obecność, gdzie widzę jak pasję potrafi, jak ważna jest w jego życiu pasja, bo pozwala mu złapać balans. I poświęcenie się tej pasji pozwala na moim zdaniem, na to, żeby był w stanie być tak efektywny w pracy, bo wyżyje się brzydko mówiąc, na drifcie i jest w stanie efektywnie podejmować decyzję tutaj. Jeżeli człowiek jest cały czas w pracy, to nigdy nie odpoczywa. Tym samym nigdy nie podejmuje później dobrych, czy trudniej jest podjąć dobre decyzje. Z przedsiębiorcami, którzy sprzedali swój biznes, to z kolei to poczucie takie, że trzeba mieć coś dalej. To nie jest tak, że dążysz do sprzedaży biznesu i zamykasz temat, tylko to jest ciągle coś jest dalej. Te osoby nie sprzedają, nie odpoczywają. I to mi znowu pokazało, że ja będę miał tak samo, czyli jakbym sprzedał swój biznes, ja bym za chwilę otworzył drugi, więc być może bez sensu sprzedawać, tylko rozwijać dalej swój, skoro i tak będę robił to dalej. Nie, to jest oczywiście uwarunkowane różnymi rzeczami, ale chodzi o tą perspektywę, że obserwując inne osoby, do których de facto dążymy, tak? No bo ja akurat mam tą aspirację biznesową żeby ten biznes był większy, więc uczymy się przez naśladnictwo od zawsze. Więc obecność w środowisku, do którego chcemy dojść pozwala na to, żeby łatwiej i szybciej dojść do tego miejsca, do którego chcemy dojść. Tak samo więc jeżeli ktoś chce inwestować, no to powinien operować z osobami, które to robią, robią najlepiej dobrze. Jeżeli chcemy być sportowcem, no to ze sportowcami i tak dalej, i tak dalej.
Bartek: Super, super. Myślę, że to jest wartościowe szczególnie dla przedsiębiorców, którzy też nas gdzieś w jakiejś części oglądają i słuchają. Dzięki Marcinie za dzisiejszą rozmowę.
Marcin: Bardzo dziękuję za zaproszenie. Było mi niezmiernie miło i też dziękuję za uwagę.
Bartek: Dzięki i zapraszam was na kolejny odcinek podcastu Euvic Talks.
Poznaj naszego gościa

Marcin Tuszkiewicz
CEO
Squaber.com
Masz temat? Porozmawiajmy!
W Euvic Talks spotykamy się z ludźmi, którzy działają, a nie tylko o tym mówią. Pisz jeśli masz pomysł na odcinek.