5 błędów przy wdrażaniu Microsoft SOC, które kosztują czas i pieniądze

Kluczowe punkty
Budowa Security Operations Center w oparciu o Microsoft Sentinel i ekosystem Defender to ambitny projekt – zarówno technologicznie, jak i organizacyjnie. Sentinel daje ogromne możliwości detekcji, korelacji zdarzeń oraz automatyzacji reakcji (SOAR). Ale, jak to bywa z zaawansowanymi narzędziami, żeby działał, jak trzeba, trzeba go odpowiednio zaplanować i poukładać. W przeciwnym razie SOC zamiast wspierać biznes… zaczyna go spowalniać. A tego przecież nikt nie chce.
Jeśli temat SOC wciąż jest dla Ciebie nowy, koniecznie zajrzyj do naszego artykułu „Czym jest SOC?”: oraz poznaj bliżej naszą usługę SOC. A jeśli już zgłębiłeś podstawy, to teraz zapraszamy Cię na krótką podróż po 5 najczęstszych błędach przy wdrażaniu Microsoft SOC – takich, które regularnie zauważamy i które bardzo łatwo popełnić. Wierzymy, że ta lektura pomoże Ci się przed nimi uchronić – w końcu lepiej uczyć się na cudzych błędach, niż na własnych!
Błąd 1: „Workspace sprawl”, czyli złe zaprojektowanie obszarów roboczych
Na początku wszystko wygląda niewinnie. Jedna jednostka – jeden workspace. Kolejny dział – kolejny workspace. A potem jeszcze jeden. I jeszcze. A w efekcie, po kilku miesiącach pojawia się problem: workspace’ów jest za dużo, dane są porozrzucane, a korelacja zdarzeń zaczyna przypominać układankę, w której brakuje kilku puzzli.
Do tego dochodzą rosnące koszty przechowywania i transferu danych oraz złożone zarządzanie uprawnieniami. Brzmi znajomo?
Znamy lepszą drogę! W Euvic stosujemy taktykę “jak najmniej, ale rozsądnie” – czyli centralny model workspace’ów, przemyślany governance i retencję zgodną z regulacjami takimi jak NIS2 czy DORA.
Warto wiedzieć, że w wielu organizacjach centralny workspace z logiczną separacją danych sprawdza się lepiej, niż rozbijanie środowiska na kilka lub kilkanaście mniejszych.
Błąd 2: Logowanie wszystkiego bez selekcji - koszty i chaos alertów
„Zalogujmy wszystko, najwyżej coś się później odfiltruje.” To zdanie brzmi trochę jak “szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu”. A w praktyce oznacza: lawinę danych, lawinę kosztów i… lawinę alertów. W takim szumie naprawdę ważne sygnały zaczynają po prostu ginąć.
W 2024 i 2025 r. obserwowaliśmy wyraźny trend – koszt przechowywania logów w SIEM potrafił stanowić nawet ponad połowę budżetu bezpieczeństwa IT. Dlatego czasem mniej naprawdę znaczy więcej – zwłaszcza jeśli „mniej” oznacza „mądrzej”.
Najpierw wybieramy to, co naprawdę ma wartość analityczną: logi tożsamości, punktów końcowych, bram dostępowych czy systemów krytycznych. Reszta, dopiero wtedy, gdy wiemy, po co i że to naprawdę konieczne.
Warto pamiętać, że logi, których nikt nie analizuje i które nie wspierają detekcji, są w praktyce tylko formą archiwizacji – bardzo drogą formą archiwizacji.
Błąd 3: „Set and forget” - brak tuningu reguł i polityk bezpieczeństwa
Gotowe reguły w Sentinel to świetny punkt startowy. Ale tylko startowy. Środowiska różnią się między sobą, więc jeśli zostawimy reguły „tak jak są”, bardzo szybko pojawi się alert fatigue – system krzyczy non stop, a analitycy zwyczajnie przestają reagować.
To nie są odosobnione przypadki – w wielu SOC-ach nawet 40–60% alertów to false positive. Dlatego dojrzałe zespoły działają w cyklu: analiza → tuning → weryfikacja → powtórka.
Każde dostrojenie zmniejsza szum i zwiększa trafność detekcji. A to oznacza krótszy czas reakcji i mniej nerwowych nocy. Brzmi uczciwie, prawda? Właśnie dlatego, tuning reguł to nie dodatek „dla chętnych”. To fundament skutecznego SOC.
Błąd 4: Wykorzystanie przestarzałych agentów i narzędzi - techniczny dług od pierwszego dnia
To jeden z tych błędów, które powstają „po cichu”. Agent działa? Działa. To po co go aktualizować?
Tymczasem stare wersje agentów i konektorów oznaczają niepełną telemetrię i niespójne dane, a czasem nawet całkowite przerwy w dostawie logów. Do tego dochodzą zmiany architektoniczne, takie jak przejście z MMA na AMA i nagle okazuje się, że SOC traci widoczność tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna.
Co ciekawe, w dojrzałych organizacjach wersjonowanie agentów i konektorów to część governance, a nie „zadań dodatkowych”. Zdecydowanie warto wziąć z nich przykład.
Błąd 5: Brak koordynacji zespołów i właścicieli logów - wdrożenie niekompletne
SOC nie działa w próżni. Jeśli zespoły sieciowe, aplikacyjne, DevOps czy IAM nie są zaangażowane w proces logowania i reagowania, to zawsze powstają luki. A kiedy dochodzi do incydentu, brak kontekstu oznacza jedno: wolniejszą reakcję i większe ryzyko.
Dojrzały SOC to proces międzydziałowy, w którym właściciel systemu nie jest „gdzieś obok”, tylko realnie wspiera analizę i eskalację. Niestety, ale tutat brak współpracy = brak widoczności. A brak widoczności = brak bezpieczeństwa. To proste, ale wciąż jest wiele firm, które tego nie dostrzegają, albo po prostu ignorują.
Jak uniknąć tych błędów?
Zebraliśmy kilka zasad, które naprawdę działają – i to niezależnie od wielkości organizacji.
- Zaprojektuj architekturę workspace’ów, zanim podłączysz logi.
- Loguj to, co ma realną wartość analityczną.
- Pamiętaj o regularnym strojeniu reguł – SOC to proces, nie projekt.
- Aktualizuj agentów i konektory.
- Angażuj właścicieli systemów od pierwszego dnia.
- Mierz efektywność (np. MTTD, MTTR, % false positive).
Dobrze zaprojektowany SOC, stworzony w oparciu o Microsoft Sentinel potrafi realnie skrócić czas detekcji i reakcji, a jednocześnie zoptymalizować koszty. Ale kluczem jest dojrzałość procesowa i architektoniczna, a nie tylko sam wybór technologii.
„Microsoft Sentinel to potężna platforma, ale nie jest to magiczny przycisk «Monitoruj wszystko». Sukces jego wdrożenia zależy od tego, czy potrafimy połączyć technologię z procesem, świadomym doborem logów i dojrzałym modelem operacyjnym SOC. Bez tego nawet najlepsze narzędzia stają się tylko kosztowną konsolą do podglądania alertów”.









